Sochaczew Sochaczew Sochaczew
Izolacja nie służy nikomu

Osobom niepełnosprawnym intelektualnie trudno zrozumieć czym jest pandemia, dlaczego trzeba systematycznie dezynfekować ręce, nie mogą usiąść tuż obok kolegi. 1 czerwca Środowiskowy Dom Samopomocy, zapewniający wsparcie osobom niepełnosprawnym intelektualnie, po 2,5 miesiącach przerwy powrócił do normalnej pracy, choć jej warunki są zupełnie inne od tych sprzed pandemii.

Jak mówi dyrektor ŚDS w Sochaczewie Joanna Majewska, to trudny czas dla wszystkich, a szczególnie dla podopiecznych ŚDS, czyli osób przewlekle chorych psychicznie i upośledzonych umysłowo. Na początku trudno im było zrozumieć, czym jest koronawirus, dlaczego ŚDS zamknięto, czemu muszą zostać w domach przez kilka tygodni i aż tyle zmienić w swoim życiu. Gdy rząd wprowadzał restrykcje antycovidowe, działalność ŚDS-ów zawieszono już 12 marca. Lekko uchylono drzwi 25 maja, gdy wojewoda podpisał zarządzenie informujące, że placówki, które czują się na siłach i przystosują do nowych warunków, mogą znowu pracować.

- Nasz dom otworzył się 1 czerwca i podopieczni systematycznie wracali. Oczywiście nie wszyscy od razu, ale z każdym dniem było ich coraz więcej i teraz niemal powróciliśmy do stanu sprzed pandemii. Tylko pięć osób zawiesiło swoją obecność, co bardziej wynika z obaw rodzin niż samych podopiecznych. Oczywiście rozumiemy to – mówi Joanna Majewska.

I chwali uczestników zajęć, że szybko dostosowali się do nowej sytuacji.
- Są osoby, które nie mogą nosić przyłbicy, bo ona wywołuje dodatkowe echo, co niektórym przewlekle chorym psychicznie bardzo przeszkadza. Ale gdy trzeba nosić maseczkę, nie ma z tym problemu. Chcą być w swoim środowisku, które znają, lubią, czują się w nim bezpiecznie. Człowiek musi żyć w grupie, izolacja nikomu nie służy, a tym bardziej osobom niepełnosprawnym. Kontakt z drugim człowiekiem jest niesamowicie ważny – podkreśla dyrektor domu.

Dużą rolę w oswajaniu się z restrykcjami odgrywają terapeuci. Pomagają, gdy trzeba poprawnie umieścić maseczkę na twarzy. Jeśli podopieczny nie radzi sobie z dezynfekcją rąk czy założeniem przyłbicy, wspierają w tych czynnościach. Przez covid zmienił się zakres prowadzonych zajęć, a nawet wystrój ośrodka. Usunięto wszystkie firany, materiały i przedmioty, których nie da się zdezynfekować.
- Pracujemy w czasie pandemii i przez to w innych niż zazwyczaj godzinach. Przyjmujemy podopiecznych od 8.30 do 14.00, a od 14.00 do 16.00 dezynfekujemy obiekt. Dezynfekcja wykonywana jest codziennie, bo każdego dnia otaczamy opieką 51 osób z bardzo różnych środowisk i potencjalnie z każdego środowiska można się spodziewać zakażenia – wyjaśnia Joanna Majewska.

Podopieczni pracują w zamkniętych grupach. Każda ma własnego terapeutę, by w razie wystąpienia zakażenia nie trzeba było zamykać całego ŚDS i wszystkich kierować na kwarantannę.
- Mamy to szczęście, że budynek jest duży i w zasadzie każda grupa ma do dyspozycji własną łazienkę. To ogromne ułatwienie, bo nikt spoza grupy do niej nie wchodzi. Dezynfekcja tych pomieszczeń prowadzona jest po każdym użyciu – podkreśla dyrektor.

Przez restrykcje sanitarne na razie zrezygnowano z bardzo lubianych zajęć kulinarnych i wspólnych posiłków. Podopieczni jedzą w swoich grupach, korzystają z jednorazowych naczyń. Od 1 października na nowo wydawane są ciepłe posiłki, które dostarcza, w jednorazowych opakowaniach, firma zewnętrzna.
- By do minimum ograniczyć możliwość zakażenia covidem, nie robimy dyskotek. Są zajęcia muzyczne, ale też ograniczone do jednej, codziennie innej grupy. Jest inaczej, ale mimo tylu zmian podopieczni chcą przychodzić. Chcą się spotykać z innymi, mieć kontakt z drugim człowiekiem, porozmawiać z terapeutą czy koleżanką – podsumowuje Joanna Majewska.

Mimo obaw o zdrowie, ostatnio ŚDS przyjął dwie nowe osoby. Szybko się zaaklimatyzowały i chwalą pobyt w ośrodku.

(daw)

A A A
12-10-2020
godz.16:19
 


Sochaczew
Sochaczew
nadchodzące wydarzenia
Sochaczew

wtorek, 20.10.2020 r. 3035523 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms    
wypisz się
polecamy