Sochaczew Sochaczew Sochaczew
30 lat samorządu: Startowaliśmy od zera

Paweł Gralak przewodniczył pierwszej radzie miejskiej, którą powołano tuż po transformacji ustrojowej. Ówczesna rada budowała w Sochaczewie zręby demokracji, mierząc się z problemami, które wydają się teraz nie do pomyślenia. Jak wyglądały początki samorządności w naszym mieście pyta Agnieszka Poryszewska.

Kiedy wspomina Pan to, co działo się trzy dekady temu, jaka jest pierwsza myśl?
Trafiliśmy na wyjątkowy czas i tworzyliśmy historię. Trzydzieści lat temu w Sochaczewie, jak i w całej Polsce, odbyły się pierwsze demokratyczne wybory władz lokalnych, a poprzedził je rok ustrojowych zmian w całym kraju. Niewątpliwie, upodmiotowienie lokalnych społeczności, stworzenie nowego samorządu szczebla podstawowego było jednym z najważniejszych dokonań Sejmu Kontraktowego z 1989 roku. Siłą sprawczą zmian przełomu dekad był ruch „Solidarności”, który nie zaprzestał politycznej aktywności. W Sochaczewie już na początku 1990 roku uaktywnił się na nowo stworzony rok wcześniej Komitet Wyborczy NSZZ „Solidarność”. Celem jego działalności było ubieganie się o miejsca w nowej radzie miejskiej.

Kto nim zarządzał?
Komitet działał pod przewodnictwem Andrzeja Seniuka, a w jego skład wchodzili m.in. Maria Gołkowska, Hanna Król, Aleksandra Szymaniak, Juliusz Hugo-Bader, Wojciech Repsz, Andrzej Adamczyk. Wymieniam ich nieprzypadkowo, choć działało jeszcze wielu innych, bo tych osób nie ma już z nami, a każda z nich była autorytetem w swojej lokalnej społeczności, środowisku zawodowym i my, sochaczewianie, jesteśmy winni im pamięć. Wybory wyznaczono na 28 maja 1990 roku. Rada miejska miała liczyć 28 osób wybieranych w okręgach jednomandatowych. Komitet Wyborczy NSZZ „Solidarność” miał bardzo otwarty charakter – tworzyli go zarówno związkowcy, jak i pozostający poza związkiem.

Co było wspólnym mianownikiem dla tych ludzi?
Wszystkich łączyły idee demokracji, wolnych wyborów i właśnie „Solidarności”. Listę kandydatów, którzy mieli startować w wyborach, miały wyłonić wewnętrzne prawybory. Swój akces zgłosiło ponad 40 osób. W kwietniu 1990 roku, w sali domu kultury przy ul. Żeromskiego, pretendenci przedstawiali swój pogląd na samorząd i własny w nim udział. Spotkanie miało otwarty charakter i spotkało się dużym zainteresowaniem. Z sali padały liczne pytania. W końcu około 150 zebranych osób w tajnym głosowaniu wybrało reprezentację „Solidarności” do startu w wyborach samorządowych. Do majowych wyborów przystąpiły też inne komitety, jednak najliczniejsza grupę stanowili kandydaci indywidualni, którzy zebrali odpowiednią liczbę podpisów popierających ich osób.

Jak promowaliście swoich ludzi, żeby to oni stanowili większość w nowej radzie?
Kampania wyborcza niczym nie przypominała obecnych – po prostu jej nie było. Tylko nasz KW NSZZ „Solidarność” wydał liczącą cztery strony broszurę prezentująca swych kandydatów. W każdym z okręgów startowało średnio po trzech kandydatów. Po dwóch dniach ogłoszono wyniki. „Solidarność” wygrała w stosunku 27:1. Jeden mandat przypadł osobie zgłoszonej przez „Solidarność”, która kilka dni przed wyborami opuściła jej barwy. Na zmianę było już za późno.

Jak wyglądały pierwsze obrady?
Rada Miejska zebrała się pierwszy raz w połowie czerwca. Obrady rozpoczął jej najstarszy członek, doktor Jerzy Krzymiński. Odebrał przysięgę od radnych i przeprowadził wybór trzyosobowego prezydium rady, w którym znalazłem się ja, jako przewodniczący oraz Agnieszka Tomaszewska i Marek Gołkowski. Uroczysty nastrój pogorszył się po wystąpieniu ustępującego burmistrza Jacka Andrzejewskiego, który poinformował o stanie budżetu. Okazało się, że budżet na rok 1990 został już wykonany w kwietniu.

Czy zdawaliście sobie sprawę, w jakim stanie przejmujecie miasto? Jaka jest skala problemów?
Nie mieliśmy takiej wiedzy. Startowaliśmy od totalnego zera – bez pieniędzy, bez statutu, bez władz wykonawczych. Podstawą działania było stosowanie wprost ustawy o samorządzie terytorialnym. Wprowadzała ona nowe zasady finansowania gmin, a to oznaczało, że od drugiego półrocza nie trzeba było już wisieć u klamki wojewody i prosić o pieniądze.

Co było dla solidarnościowych radnych największą motywacją do pracy?
Zmiana ustroju. Wierzyliśmy w demokrację i wolność słowa. Ponieważ zależało nam na tym, by każdy mógł się swobodnie wypowiedzieć, obrady trwały nierzadko po kilkanaście godzin. Wówczas mocno wierzyłem, że demokracja będzie się pogłębiać, schodzić na niższe szczeble. Miałem nadzieję, że większą rolę zaczną odgrywać rady dzielnic i osiedli.

W tym czasie kompetencje rady były nieporównywalnie większe niż obecnie.
To prawda, rada wybierała burmistrza i jego zastępców, desygnowała do zarządu miasta czterech swoich przedstawicieli. Druga sesja, wyznaczona dwa tygodnie po pierwszej, miała zadecydować o obsadzeniu stanowiska burmistrza. Ogłoszono otwarty konkurs. Zgłosiło się, o ile mnie pamięć nie myli, trzech kandydatów. Przesłuchania rozpoczęto na nieformalnym zebraniu, a dokończono na drugiej sesji. Pierwszym burmistrzem odnowionego samorządu został Grzegorz Rosiak, który po tygodniu zaproponował radzie swoich zastępców. Przyjęliśmy kandydatury Lucyny Michejdy i Mieczysława Kucińskiego. Ponadto ze swojego grona wybraliśmy czterech nieetatowych członków Zarządu Miasta. Zostali nimi Janusz Chodakowski, Józef Kopala, Krzysztof Wasiak i Jan Wasilewski. Tak więc w połowie lipca władze samorządowe Sochaczewa były w komplecie.

Jak można było podejmować decyzje nie mając statutu czy regulaminu pracy rady?
Prace nad tymi dokumentami trwały od samego początku, od pierwszej sesji, a tworzeniem ram prawa miejscowego zajęła się speckomisja pod kierownictwem Kazimierza Orzechowskiego. Na początku sierpnia przedstawiała projekty statutu miasta, regulaminu prac rady, schematy organizacyjne jednostek samorządowych. Tworząc je opierano się głównie na ustawie o samorządzie terytorialnym. Dużym wsparciem był też specjalny periodyk dla samorządowców, który zaczął się wtedy ukazywać. Znaleźć można było w nim wiele przydatnych informacji. W końcu projekty przedstawiono radnym. Wielogodzinne obrady zakończyły się przyjęciem tych dokumentów i wtedy dopiero można powiedzieć o początku nowego samorządu w Sochaczewie.

A A A
09-09-2020
godz.13:46
 


Sochaczew
Sochaczew
nadchodzące wydarzenia
Sochaczew

poniedziałek, 28.09.2020 r. 3005783 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms    
wypisz się
polecamy