Wszystko wskazuje na awarię

Wszystkie służby mające w swym zakresie zadań troskę o środowisko postawiono na nogi, gdy w Bzurze, na wysokości kładki przy obwodnicy, zauważono oleiste plamy. Świadkowie alarmowali, że z nurtem rzeki płynie substancja ropopochodna i można wyczuć jej wyraźny zapach. W sprawie zostało wszczęte śledztwo.

14 lipca po południu na sygnał o substancji ropopochodnej płynącej po powierzchni wody natychmiast zareagowała policja, strażacy, Wydział Ochrony Środowiska UM, swoich pracowników na miejsce skierował również Zakład Wodociągów i Kanalizacji. O zdarzeniu powiadomiony został Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.

Do pracy ruszyli strażacy, którzy wraz z pracownikami UM i ZWiK szybko ustalili, że zanieczyszczenie trafia do Bzury jej dopływem, rzeką Pisią, z kolei do Pisi substancja dostaje się z kolektora burzowego w rejonie mostu przy ul. 15 Sierpnia. Straż sprowadziła na miejsce belki słomy, by jak najmniej zanieczyszczeń trafiło do rzeki.

Do pomocy wezwano Specjalistyczną Sekcję Ratownictwa Chemicznego z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Płocku oraz zastępy z łodziami z OSP z Paprotni, Śladowie i Młodzieszynie. Specjaliści z Płocka utworzyli na Pisi dwie zapory, dodatkowo próbowali zneutralizować skażenie, a ZWiK sprowadził samochód asenizacyjny do odpompowania zanieczyszczeń ropopochodnych z kanalizacji deszczowej. W wyniku dokonanego przeglądu kanalizacji deszczowej ustalono, że substancje ropopochodne odpływają kanalizacją deszczową, zlokalizowaną na jednej ze stacji paliw przy ul. 15 sierpnia do kolektora deszczowego, biegnącego wzdłuż tej ulicy a następnie wylotem do rzeki Pisi. Ponieważ z kanalizacji stacji paliw wydobywał się wyraźny zapach paliwa, wylot z niej do kanału głównego zaczopowano. Pracownicy ZWiK pobrali kilka próbek wody do badania. Natychmiast też zamknięto – do odwołania - kąpielisko przy plaży miejskiej. Akcja trwała do zmroku.

Następnego dnia rano służby wróciły na miejsce i ustaliły, że przez noc nie doszło do kolejnych wycieków. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska pobrał próby wody z rzeki Pisi oraz wody opadowe, odpływające wylotem do rzeki. Straż ponownie zabrała się za neutralizację resztek substancji w Pisi i Bzurze, a ZWiK za monitoring sieci – zarówno deszczowej jak i sanitarnej. Do kanałów wpuszczono urządzenie z kamerą, by upewnić się, że zbudowano je zgodnie z projektem i nikt nie przyłączył się do nich nielegalnie. Drugi test wykonano poprzez tzw. zadymianie kanałów. Gdyby kanalizacja deszczowa lub sanitarna  były połączone z jakimś kanałem zbudowanym „na lewo”, dym wskazałby to miejsce. Ani kamera, ani zadymianie nie wykazały żadnych nieprawidłowości.

Potwierdzono jedynie, że oleista substancja znajduje się w kanale deszczowym w rejonie myjni i stacji paliw przy 15. Sierpnia. Reszta sieci była czysta.

Przez dwa dni na miejscu swoje działania prowadzili przedstawiciele straży pożarnej, Wydziału Ochrony Środowiska Urzędu Miasta, Zakładu Wodociągów i Kanalizacji, policji oraz prokuratury. Ta ostatnia nie chce niczego przesądzać i zapewnia, że śledczy ustalają dokładny przebieg zdarzeń.
- Za wcześnie jeszcze, żeby mówić czy w tej sprawie zostaną postawione komuś zarzuty. Na tym etapie wszystko wskazuje na to, że do wycieku doszło w wyniku awarii – powiedziała nam szefowa sochaczewskiej prokuratury Małgorzata Borek.


daw&seb

A A A
26-07-2020
godz.09:50
 


nadchodzące wydarzenia

poniedziałek, 03.08.2020 r. 2929400 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms     wypisz się
polecamy