Jestem dumny z moich ludzi
wiadomość pochodzi z:  „Ziemia Sochaczewska”

Ostatnie cztery lata można zaliczyć do bardzo udanych w sochaczewskiej kulturze. Pojawiły się dwie marki, o których można powiedzieć, że zyskują międzynarodowy rozgłos, czyli Camerata Mazovia i Patria. W budynkach Sochaczewskiego Centrum Kultury wystawiają się rozpoznawalni artyści z kraju i zagranicy. Sochaczew stał się wreszcie gospodarzem międzynarodowego festiwalu teatralnego. Nic dziwnego, że burmistrz Piotr Osiecki powierzył Arturowi Komorowskiemu kierowanie SCK na następne trzy lata.

Za panem cztery lata na stanowisku dyrektora SCK. Zmiany widać gołym okiem. Pojawił się kultowy już dziś Klub Kontrast, a na zakończenie pana czteroletniej kadencji Sochaczew gościł międzynarodowy festiwal teatralny, podczas którego mogliśmy zobaczyć nowoczesne spektakle na światowym poziomie.
Miło mi, że pan tak to odbiera i mam nadzieję, że nie tylko pan. Mi osobiście ciężko oceniać te cztery lata. Byłoby to pewnie trochę nieskromne.

To może oprzyjmy się na koncepcji programowej, którą przedstawił pan rozpoczynając pracę w Sochaczewie. Co się udało, a czego nie udało zrealizować.
Obiektywnie większość zamierzeń udało mi się wdrożyć. Są na pewno obszary, gdzie okazało się, że moje plany były jednak zbyt ambitne. Nie udało się zorganizować pracowni młodych wynalazców „Małe Centrum Kopernika”, żałuję tego bo jako również inżynier z wykształcenia bardzo cenię sztukę techniczną. Natomiast większość zamierzeń artystycznych i infrastrukturalnych została zrealizowana.

Które działania w ramach SCK widzi pan jako szczególnie wartościowe?
Na pewno ważne jest, że wyszliśmy z naszą ofertą na arenę międzynarodową. Pierwszym takim wydarzeniem był wyjazd orkiestry Camerata Mazovia na Litwę, następnie zagraniczne i nie tylko sukcesy zespołu Patria, Letnia Galeria Sztuki gdzie swe prace wystawili m.in. artyści z Japonii, udział zespołu Abstrakt w mistrzostwach świata w Czechach czy występy Teatru Maska w ramach Festiwalu Teatrów w Brnie. Druga połowa sierpnia tego roku to z kolei Międzynarodowy Festiwal Teatralny Unity. Pomysł działającego u nas Dawida Żakowskiego przyjął się na tyle dobrze, że już myślimy nad rozwinięciem tej formuły. Chcemy coraz śmielej stawiać na projekty międzynarodowe, jak również coraz częściej wychodzić ze sztuką w przestrzeń miasta.

Doskonałą ku temu okazją będzie na pewno włączenie do zasobów SCK malowniczo usytuowanego amfiteatru w samym centrum Sochaczewa.
Na pewno będzie to wyzwanie artystyczno- infrastrukturalne. W naszym mieście powstaje amfiteatr z prawdziwego zdarzenia i nie możemy pozwolić, żeby był tylko ozdobą architektoniczną, wykorzystywaną od święta podczas Święta Mieszkańców czy Sylwestra. Na pewno będziemy dążyć do tego, żeby wydarzenia odbywały się tam przynajmniej raz na miesiąc, a nawet częściej. Przy tym kilka razy do roku musi wystrzelić dużym wydarzeniem, które ściągnie do nas ludzi przynajmniej z całego Mazowsza. Pierwszym takim zalążkiem, który od lat rozwijamy jest tzw. „Piknik Wojskowy”. Docelowo wydarzenie to ma przerodzić się w festiwal związany z wojskiem. Również Festiwal Unity pragniemy rozszerzyć na inne dziedziny sztuki.

Kierowanie taką instytucją to niestety nie tylko chłonięcie kultury. Jak wygląda sytuacja samej infrastruktury?
Poza osiągnięciami typu uruchomienie Klubu Kontrast, czy Scena Letnia, mamy szereg mniejszych, jak choćby balkon na sali koncertowej. Wspomnę też o nowym systemie oświetlenia sceny, nowym, strefowym systemie nagłośnienia. Jesteśmy na etapie odnawiania pomieszczeń starej kawiarni w budynku w Chodakowie. Dzięki pomocy urzędu miasta została przeprowadzona termomodernizacja naszych obiektów, powstać mają parkingi przy budynkach 15 Sierpnia i Chopina 101 . Dbanie o zaplecze dla naszych wydarzeń, to jest proces, który cały czas trwa. Obecnie staramy się też o pozyskanie środków na rewitalizację holu w budynku w Boryszewie. W dziedzinie infrastruktury jest tak, że jeśli się nie rozwijamy, to znaczy, że się cofamy. A na to nie chcę pozwolić. Przecież dzięki zorganizowaniu niedużymi kosztami, ale naprawdę profesjonalnej infrastruktury wystawienniczej mogliśmy zaprezentować prace nie tylko głośnych, rodzimych artystów, ale choćby stojące na naprawdę wysokim poziomie prace z Japonii. Było to pierwsze tego typu przedsięwzięcie, ale liczę na to, że będzie się rozwijać, szczególnie, że kuratorem jest Gamid Ibadullyev, twórca posiadający rozliczne kontakty w świecie artystów tak w Polsce jak i poza jej granicami.

We wspomnianym Klubie Kontrast wystąpiła czołówka młodej polskiej sceny jazzowej. Tubis Trio, Natalia Abłamowicz, Huraban, czy znakomici wykonawcy zagraniczni, choćby Eric Folly. Jak udało się zorganizować takie koncerty w niespełna 40 tysięcznym mieście?
Zdradzę, że mamy telefony od jazzmenów z tzw. pierwszej krajowej ligi, którzy chcieliby u nas wystąpić. Duża w tym zasługa pani Magdy Niewiadomskiej i pani Izy Strzeleckiej. Stworzyły w Klubie Kontrast taką atmosferę, że w środowisku muzyków jazzowych w naszym kraju poszła fama, że warto w Sochaczewie wystąpić. Chcielibyśmy wszystkich ich przyjąć, choć nie ukrywam, że nie zawsze możemy sprostać stawianym warunkom finansowym. Jednak moim zamierzeniem jest, żeby formuła klubu wypełniała się także w sensie ilości koncertów. Dziś jest to średnio co dwa tygodnie. Chcielibyśmy, żeby takie koncerty odbywały się chociaż trzy razy w miesiącu.

Coraz częściej w ofercie klubu pojawiają się koncerty biletowane. Niektórzy twierdzą, że jest to nie w porządku, bo już raz zrzucili się na funkcjonowanie SCK płacąc podatki.
To prawda, tylko, że np. na komunikację miejską też już się podatnicy raz zrzucili, a wsiadając do autobusu płacą jeszcze raz za bilet. Nie dlatego, żeby w ZKM przyznawane były nie wiadomo jakie premie, tylko żeby zakład mógł spokojnie funkcjonować. Bo my, mieszkańcy, złożyliśmy się na instytucję, na zakup sprzętu. Ale ten sprzęt trzeba jeszcze utrzymać. Dlatego te opłaty są na poziomie zwrotów eksploatacyjnych. To samo dotyczy innych instytucji w tym także z obszaru kultury czyli bilet za wstęp na koncert, czy w udział w cyklicznych zajęciach. Tak funkcjonuje cały świat. W tej chwili średnia opłata za zajęcia w SCK to jakieś 30 zł na miesiąc. Pozwala to z jednej strony opłacić na przykład prąd zużyty przez uczestników, z drugiej zbudować pulę środków. Z tych środków, wypracowanych zresztą przez uczestników zajęć, możemy zakupić im np. sprzęt potrzebny, żeby te zajęcia były jeszcze ciekawsze. To nie jest tak, że to jest zrzutka na Komorowskiego (śmiech).

W trakcie pana kadencji miasto zyskało Mundurowy Zespół Wokalno-Instrumentalny „Patria”. I ten młody twór w styczniu tego roku wrócił z Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Sakralnej „Silver Bells”’ na Łotwie z III miejscem w kategorii zespołów wokalno-instrumentalnych, a ich skrzypaczka Maria Stasiak zajęła I miejsce w kategorii solistów wokalnych w przedziale wiekowym 13-16 lat. To olbrzymie osiągnięcie jak na zespół, który istnieje nieco ponad trzy lata.
To jest kolejny przykład właściwego wykorzystania potencjału człowieka. Prowadzącego „Patrię” Arkadiusza Mamcarza znam już długo. To osoba bardzo utalentowana. Przy tym świetny organizator. Od dawna chodził mi po głowie pomysł zorganizowania zespołu mundurowego. I kiedy pojawiła się możliwość realizacji, od razu wiedziałem, żeby iść z tym do Arka. Błyskawicznie wszystko zorganizował. Złapał świetny kontakt z muzykami, a nawet ich rodzinami. Naprawdę szybko zespół urósł do rangi jednej z naszych marek. Przecież Sochaczew od zawsze figuruje na mapie militarnej kraju i myślę, że „Patria” jest tego świetną emanacją.

Może na koniec, co uważa pan za największy sukces tych czterech lat na stanowisku dyrektora SCK?
Zgromadzony w ramach centrum kultury kapitał ludzki. Udało mi się zorganizować ekipę, która potrafi działać wspólnie, rozumie się wzajemnie. Jeśli konkuruje, to tylko na zdrowych zasadach i dla dobra projektu. Jestem bardzo zadowolony z pracy z tymi ludźmi, bo grupa którą mam w SCK, to osoby z których jestem niezwykle dumny i to dla mnie zaszczyt, że mogę z nimi współpracować. Sam niczego bym przecież nie osiągnął. A otaczają mnie ludzie, którzy, nie z uwagi na jakieś niesamowite apanaże, wkładają mnóstwo serca w swoją pracę. Ludzie, którzy kochają swój zawód. I to jest chyba najwspanialszy aspekt piastowania stanowiska dyrektora instytucji.

A A A
30-09-2019
godz.04:22
 


nadchodzące wydarzenia

poniedziałek, 14.10.2019 r. 2618584 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms     wypisz się
polecamy