Uwielbiam zapach nowych książek

Jak na tle kraju wypada sochaczewski czytelnik, po jakie pozycje najchętniej sięgamy, czy przekonaliśmy się do tzw. książki mówionej, a co sprawiło, że obecnie biblioteka to wiele więcej niż regały pełne woluminów? Z dyrektorem Miejskiej Biblioteki Publicznej Barbarą Bronicz rozmawia Agnieszka Poryszewska.

Jak wygląda sochaczewska lista bestsellerów 2018 roku?

Prym wiedzie Remgiusz Mróz i jego bohaterowie Joanna Chyłka i komisarz Forst. Osobiście nie lubię książek sensacyjnych, ale nawet ja przekonałam się do tego autora. W dalszej kolejności popularnością cieszą się Jakub Żulczyk i jego „Ślepnąc od świateł”, Szczepan Twardoch autor „Królestwa” i „Króla”. Ponadto chętnie wypożyczane są  „Księgi Jakubowe” Olgi Tokarczuk, „Ciemno, prawie noc” Joanny Bator, „Ucho Igielne” Wiesława Myślińskiego i oczywiście kryminały Katarzyny Bondy.

Sochaczewianie stawiają na literaturę papierową czy przekonali się do e-booków i audiobooków?

Faktycznie sytuacja w tej kwestii się zmienia. Na początku audiobooki zaczęliśmy gromadzić z myślą o niedowidzących. Okazało się jednak, że ludzie lubią słuchać książek podczas podróży pociągiem czy jazdy samochodem.

Zakup książek na nośnikach jest tańszy?

Koszt audiobooka czy e-booka równy jest mniej więcej cenie papierowej książki. A te są ogólnie drogie. Widzę to na swoim przykładzie. Kiedyś kupowałam wiele egzemplarzy do własnego księgozbioru, regularnie odwiedzałam dawną księgarnię przy ul. Wąskiej czy zaprzyjaźnioną księgarnię w Skierniewicach. Na bieżąco gromadziłam nowości. Teraz to się niestety zmieniło. Ceny są zawrotne, a książka staje się luksusem. Jako biblioteka kupujemy dużo, dzięki czemu mamy wysokie rabaty, nawet do 45 procent. To pozwala nam regularnie uzupełniać zbiory. Dostaliśmy też na ten cel dotację  Biblioteki Narodowej – 42 tys. złotych. Oprócz tego otrzymujemy środki finansowe z ratusza.

O ile pozycji powiększyły się wasze zbiory w ubiegłym roku?

Wzbogaciliśmy się o prawie 7 tys. książek. Obecnie posiadamy około 70 tys. woluminów. To był naprawdę świetny rok. Uważam, że dział gromadzenia i opracowywania zbiorów to według mnie najciekawsza część pracy bibliotekarza. Uwielbiam zapach nowych książek, z wielką przyjemnością przeglądam zakupione pozycje.

Trudno jest wybrać te, które spodobają się waszym czytelnikom?

Rocznie na polskim rynku ukazuje się około 36 tys. tytułów. Wybranie tego, co trafi w gusta sochaczewian, nie jest łatwe. Najczęściej realizujemy życzenia mieszkańców, kierujemy się też listami bestsellerów. Nie jest sztuką kupienie mnóstwa książek i postawienie ich na półce. Chodzi o to, by ludzie po nie sięgali.

Jak statystycznie wypadamy jako czytelnicy?

Mamy około 20 proc. czytelników. Taki odsetek populacji Sochaczewa korzysta z naszych zbiorów. Oznacza to, że 7 tysięcy osób regularnie wypożycza książki. Jeżeli do tego dodamy tych, którzy korzystają z bibliotek szkolnych, biblioteki pedagogicznej oraz osoby zapewniające sobie książki we własnym zakresie pokazuje to, że jesteśmy, na tle kraju całkiem zaczytanym miastem.

Ludzi przyciągają nie tylko pozycje książkowe, ale też wydarzenia, które odbywają się w bibliotece.

Przez długie lata główna siedziba biblioteki mieściła się w kilku pomieszczeniach w ratuszu przy ul. 1 Maja, dlatego nie sądziłam, że doczekam takich czasów. W 2013 roku oddano do naszej dyspozycji całe piętro w rozbudowanych kramnicach i dziś placówka tętni kolorami, jest pełna otwartej przestrzeni, daje możliwość korzystania z multimediów. Wiele dzieje się nie tylko u nas, ale też w bibliotekach gminnych, które pełnią również funkcje domów kultury. Kiedyś cały czas brakowało pieniędzy, biblioteki kojarzyły się z ciemnymi pomieszczeniami, kurzem i książkami obłożonymi szarym papierem. Teraz organizujemy wystawy, konkursy, spotkania autorskie, lekcje biblioteczne.

Trudno znaleźć w kalendarzu dzień, w którym w bibliotece nic się nie dzieje.

Właściwie takich nie ma. W ostatni poniedziałek mieliśmy 300 odwiedzających. Mieszkańcy chcą wypożyczyć książkę, poczytać prasę, skorzystać ze stanowiska komputerowego, a my przy okazji dajemy im możliwość poznania twórczości utalentowanych osób. Ich prace podziwiać można regularnie w naszej galerii, w patio kramnic.

W jaki sposób wyszukujecie artystów?

Często zgłaszają się do nas sami. Są to osoby z Sochaczewa i okolic, a także sąsiednich miast – Skierniewic czy Żyrardowa. W ubiegłym roku prezentowaliśmy np. wystawę poplenerową sochaczewskich malarzy „Czerwińsk 2017”, obecnie oglądać można wystawę pokonkursową Ogólnopolskiego Konkursu Plastycznego im. Władysława Ślewińskiego, zobaczyć można było u nas także wystawę malarstwa mazowieckiej grupy „Bo…”. Łącznie w naszych murach odbyło się szesnaście wystaw i wernisaży. Do tego doliczyć należy ekspozycje o tematyce typowo książkowej i wydawniczej.

To jednak tylko ułamek waszej aktywności.

Odbywają się u nas prelekcje, spektakle teatralne, inscenizacje. Współpracujemy ze szkołami i stowarzyszeniami. W bibliotece organizujemy również spotkania autorskie. Nie jest to łatwe, ponieważ bardziej znani literaci oczekują wysokich honorariów. W dzisiejszych czasach pisanie książek to biznes, a autorzy kierują się koniunkturą. Mimo to, udaje nam się zapraszać do Sochaczewa interesujące postacie, jak chociażby krakowską poetkę Magdalenę Węgrzynowicz-Plichtę, dziennikarza Błażeja Torańskiego czy podróżnika Roberta Gondka.

Wiele uwagi poświęcacie też  najmłodszym.

Prężnie działają oddziały dla dzieci. Odbywa się wiele lekcji bibliotecznych, podczas których zapoznajemy dzieci z książkami. Sądzę, że zaprocentuje to w przyszłości. W ten sposób kształtowane są gusty, wyrabiany nawyk czytania. W bibliotece spotykają się też grupy tematyczne takie jak np. „Zręczne ręce”. „Książkowe mole”, „Rodzinne czytanie”.

Czy można powiedzieć, że przez ostatnie lata udało wam się stworzyć środowisko skupione wokół biblioteki?

Faktycznie istnieje taka grupa. Cieszę się, że jest bardzo zróżnicowana. Oznacza to, że coś dla siebie znaleźć mogą u nas osoby w każdym wieku. Mamy propozycje zarówno dla przedszkolaków i ich rodziców, dla uczniów i studentów, osób aktywnych zawodowo, ale też seniorów. Mamy grupę lokalnych poetów i Dyskusyjny Klub Książki. Chcemy, by to grono się rozrastało, dlatego też zależy nam na promocji  biblioteki. Są nadal osoby, które nie wiedzą, gdzie jest nasza siedziba. Wynika to również z faktu, że mieścimy się w kramnicach, w budynku zabytkowym, i nie możemy umieścić dużego szyldu na elewacji.

Czego możemy spodziewać się w bibliotece w nadchodzących miesiącach?

W wakacje na dzieci czeka „Lato w bibliotece”, wrócą także „Narodowe Czytanie”, a w październiku „Noc w bibliotece”. Tak naprawdę trudno jest wymienić całą naszą ofertę, dlatego warto odwiedzać naszą stronę internetową bibliotekamiejska.sochaczew.pl i facebooka, gdzie na bieżąco zamieszczamy zapowiedzi wydarzeń.

Już na koniec chcę zapytać, po jaką literaturę sięga dyrektor sochaczewskiej biblioteki?

Ostatnio czytałam Mroza. Natomiast moim ulubionym pisarzem jest, nieco zapomniany, William Wharton, amerykański psycholog, malarz i pisarz. To autor, który pierwszą książkę napisał mając 54 lata. Wharton bardzo cenił polskich czytelników. Tworzył powieści psychologiczno-obyczajowe, takie, które lubię najbardziej.  Duże wrażenie zrobił na mnie też „Paryski architekt” Charlesa Belfoure'a  – proza dotycząca drugiej wojny światowej. To trudna książka, która pozwala przewartościować swoje życie.

A A A
08-07-2019
godz.11:49
 


nadchodzące wydarzenia

poniedziałek, 18.11.2019 r. 2652011 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms     wypisz się
polecamy