Magia starych Jelczy

Nikt by nie przypuszczał, jak nietypowe pasje mogą posiadać ludzie. Jakiś czas temu dziennikarze naszej redakcji natknęli się na profil Facebooka „Jelcz M11 ZKM Sochaczew”. Okazuje się, że jest grono miłośników tych kultowych autobusów. Do naszego miasta przyjeżdżają pasjonaci z kraju i zagranicy, aby przejechać się tak zwanym migiem.

Fanpage Jelcz M11 ZKM Sochaczew funkcjonuje od blisko pięciu lat i ma już ponad 500 polubień. Prowadzi go jedna osoba, która o Jelczach wie wszystko. Udało nam się z nią skontaktować, woli jednak zachować anonimowość. Na stronie publikuje zdjęcia „migów” z różnych części miasta, robione aparatem fotograficznym, dronem, z kamer monitoringu miejskiego, a nawet filmy z wnętrza pojazdu. Spotyka się z kierowcami Jelczy na pętlach autobusowych, śledzi rozkłady jazdy, utrzymuje kontakt i wymienia się informacjami z innymi pasjonatami tych pojazdów.

 

Są u nas od 30 lat

- Zainteresowanie autobusami Jelcz M11 wzięło się głównie z racji ich wyjątkowej magii. Stanowi ją przede wszystkim charakterystyczne wycie mostu napędowego silnika, który emituje niesamowite dźwięki podczas jazdy. Przy dobrej wilgotności powietrza słyszy się je nieraz z bardzo daleka, więc już z góry wiadomo, co zaraz pojawi się na horyzoncie. Zna je chyba każdy mieszkaniec naszego miasta. Jest w tym wszystkim pewnego rodzaju fenomen, który polega na tym, że wiele pokoleń miało do czynienia z tymi autobusami. Pojazdy te pamiętają narodziny dzieci, rozpoczęcie nauki a potem kończenie kolejnych szkół czy inne ważne dla każdego momenty i są z nimi dalej w czasach, gdy już mają prawo jazdy, podjęli pracę, czy nawet zdążyli przez ten czas założyć rodziny. Oznacza to, że ich dzieci też wiedzą, jak wyglądają autobusy jakimi rodzice niegdyś jeździli na randki – komentuje administrator fanpage’a Jelcz M11 ZKM Sochaczew.

Jelcze M11 na sochaczewskich ulicach pojawiły się w marcu 1988 roku. Były wykorzystywane jako pojazdy komunikacji miejskiej od czasów Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej, przez Zakład Usług Komunalnych, aż do Zakładu Komunikacji Miejskiej. Obecnie w taborze ZKM pozostało ich pięć. Są garażowane, przechodzą bieżące przeglądy i drobne naprawy, dzięki czemu zawdzięczają swoją długowieczność.

Największym rarytasem dla miłośników tych autobusów zdecydowanie jest Jelcz M11 #WSC J676, w taborze sochaczewskiego ZKM zwany „żelazną rezerwą”. To najlepiej zachowany egzemplarz, który został najmniej przerobiony w porównaniu do oryginału, choć, co ciekawe, nie był gruntownie remontowany od 2011 roku.

 

Jeżdżące zabytki

Wyjątkowość sochaczewskich Jelczy polega na tym, że wciąż pozostają one czynną częścią taboru komunikacji miejskiej. Obecnie, oprócz naszego miasta, podobną funkcję pełnią jedynie dwa „migi” w Żychlinie (województwo łódzkie). Do Sochaczewa przyjeżdżają pasjonaci z kraju i zagranicy, aby przejechać się Jelczem M11, czy zrobić sobie z nim zdjęcie.

Pozostałe działające pojazdy stanowią w Polsce obiekty o charakterze zabytkowym i muzealnym, w tym dwa z trzech wycofanych z taboru sochaczewskiego ZKM w 2016 roku. Jeden z nich został zakupiony pod koniec tego samego roku początkowo przez Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej z Białegostoku i odsprzedany dalej grupie pasjonatów ze stolicy. Jego losy można śledzić na Facebooku. Po wpisaniu hasła Jelcz M11 pojawi się między innymi strona na jego temat. Drugi egzemplarz kupiło MPK w Krakowie. Wiele takich autobusów kursowało przed laty w stolicy Małopolski. Autobus w Krakowie jest wykorzystywany okazjonalnie, jako linia specjalna, uruchamiana chociażby podczas Nocy Muzeów.

Są jeszcze inne egzemplarze. Najbardziej znany w Polsce Jelcz M11 #317 jest w posiadaniu Stowarzyszenia Miłośników Komunikacji z Nowego Sącza. Z kolei w Skarżysku-Kamiennej Jelcz M11 pełni rolę pojazdu pogotowia technicznego, po kilku przeróbkach służy m.in. do holowania z trasy zepsutych autobusów.

 

Ostatnie chwile „migów”

W przyszłym roku Sochaczew rozpocznie realizację wartego dziesięć milionów złoty projektu „Eko-bus”. W ramach niego zostanie zakupionych m.in. pięć nowych autobusów, dwa spalinowe i trzy elektryczne. Zacznie się nowa epoka dla sochaczewskiej komunikacji miejskiej, która w 2019 roku będzie obchodzić swoje 40-lecie. Nowe autobusy mają docelowo zastąpić w taborze stare wysłużone Jelcze.

- To konieczność, od której nie ma odwrotu. – twierdzi miłośnik Jelczy. - Im dłużej sochaczewskie „migi” są eksploatowane, tym tak naprawdę gorzej dla nich. Ponadto ZKM ponosi starty ekonomiczne, w wyniku chociażby inwestowania w różnego rodzaju niezbędne naprawy, by wieloletnie pojazdy mogły jakoś przetrwać swoje ostatnie miesiące wożenia pasażerów w Sochaczewie.

Czy zatem za rok Jelcze na dobre znikną z sochaczewskich ulic? Może warto zostawić choćby jeden egzemplarz, wszak już teraz autobusy te przyciągają pasjonatów motoryzacji do naszego miasta. W sezonie letnim, oprócz kolei wąskotorowej, mogłyby stanowić atrakcję turystyczną związaną z publicznym transportem, choć tym razem drogowym a nie szynowym. Z kolei marzeniem sochaczewskiego miłośnika Jelczy jest zorganizowanie zlotu zabytkowych „migów” w naszym mieście, wzorem spotkania pasjonatów Fiatów 126p, które miało miejsce w minione lato.

Maciej Frankowski

 

 

Jelcze M11 były produkowane w latach 1985-1990. Powstało ich około 2600 sztuk. Posiadają 192 konie mechaniczne i pięciobiegową manualną skrzynię biegów. Masa własna pojazdu wynosi 9,2 tony, natomiast dopuszczalna z obciążeniem nawet do 16 ton. „Mig” to bardzo różnorodna europejska mieszanka, gdyż sylwetka pochodzi rodem z Francji od autobusu Berliet PR100, którego to licencja została wykupiona przez Jelczańskie Zakłady Samochodowe. Płyta podłogowa to z kolei efekt zakupu licencji od najbardziej znanej węgierskiej marki – Ikarusa, modelu 260.

A A A
06-08-2018
godz.09:54
 


nadchodzące wydarzenia

czwartek, 16.08.2018 r. 2104532 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms     wypisz się
polecamy