Nocna prohibicja

Od 1 lipca nie kupimy w Sochaczewie napojów wyskokowych „na wynos” między 23.00 a 6.00 rano. Jest to wynik uchwalonego jednogłośnie przez radę miasta zakazu sprzedaży alkoholu obejmującego „punkty sprzedaży i podawania napojów przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży” czyli np. sklepy i stacje benzynowe.

 Uchwała jest odpowiedzią na coraz częstsze skargi osób mieszkających w pobliżu sklepów całodobowych. W okolicy takich punktów często dochodziło do awantur, w nocy odbywały się zakrapiane alkoholem imprezy.

Sytuacja zmieniła się 1 lipca. Przez miesiąc przyglądaliśmy się, czy właściciele „nocnych” i stacji paliw respektują postanowienia uchwały. W tym celu próbowaliśmy nabyć napoje wyskokowe na terenie miasta po godzinie 23:00. I, co pozytywne, nigdzie nam się to nie udało. Część sklepów całodobowych, czerpiących lwią część zysków z nocnej sprzedaży piw i win, już 1 lipca skróciła godziny pracy do 23.00.

Zmiany zaszły też na stacjach benzynowych. Niektóre zasłaniają półki z alkoholem, mimo że uchwała nawet tego nie wymaga. Jak dowiedzieliśmy się na jednej ze stacji, chodzi o to, żeby klienci już od wejścia mieli jasny sygnał, że alkohol nie jest w sprzedaży, co pozwala uniknąć zamieszania przy kasie.

- Sprzedawcy wyraźnie wzięli sobie do serca zakaz – mówi rzecznik prasowy KPP w Sochaczewie Agnieszka Dzik. - Jak do tej pory nie mieliśmy zgłoszeń na temat jego łamania, a jestem przekonana, że w prawie czterdziestotysięcznym mieście znalazły się osoby, które chciały sprawdzić jego skuteczność i ewentualnie powiadomić odpowiednie służby, gdyby gdzieś nie był przestrzegany.

Jeśli policja otrzymałaby informację o złamaniu postanowień uchwały, może nałożyć na sprzedawcę mandat. Jest to jednak tylko część konsekwencji. Bardziej dotkliwe jest na pewno powiadomienie o sytuacji organu wydającego koncesję na sprzedaż alkoholu, czyli urząd miasta, wraz z wnioskiem o cofnięcie takiej koncesji.

Policja ma przy tym możliwość sprawdzenia, kasy fiskalnej. Jeśli okazałoby się, że sprzedaż odbyła się bez zakwalifikowania jej na kasie, przedsiębiorcy grozi dodatkowo wysoka grzywna. Podatnik dokonujący sprzedaży z pominięciem kasy fiskalnej popełnia przestępstwo skarbowe. Przewidziana ustawowo grzywna to minimum 500 zł.

Przypomnijmy jeszcze, że zakaz nie obowiązuje lokali, gdzie alkohol sprzedawany i spożywany jest na miejscu. Dlatego nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wypić lampkę wina do późnej kolacji w restauracji, albo kufel piwa przy oglądaniu meczu z kolegami w barze.

Sebastian Stępień

A A A
06-08-2018
godz.09:11
 


nadchodzące wydarzenia

piątek, 19.10.2018 r. 2190675 odwiedzin

Zapisz się na newsletter

e-mail       sms     wypisz się
polecamy